„Machu Picchu” to jeden z bardziej kameralnych projektów Tangerine Dream – nieplanowany na premierę w trakcie komponowania i nagrywania. To hołd dla człowieka, który – jak nikt inny w branży – „tworzył” karierę TD wiele lat temu, wierząc w ich talent i niezwykłe umiejętności. Nazywał się John Peel.
Historia i klimat tej jednoczęściowej, 42-minutowej kompozycji nabrały życia po śmierci tego muzycznego bohatera i wieloletniego pioniera progresywnego BBC w październiku 2004 roku w mieście Cusco (Peru), niedaleko świętego miejsca Inków Machu Picchu.
Ten album to coś więcej niż tylko kolejny album – to bezsłowny aplauz, powitanie, pełen szacunku ukłon dla człowieka, który był naprawdę niezwykły i wyjątkowy w najlepszym tego słowa znaczeniu. Edgar Froese nie chciał w ogóle wydawać tych kompozycji – „Stworzyłem je dla siebie” – powiedział. Ale z biegiem lat jego żona zaczęła się z nim kłócić o tę decyzję. Edgar uległ i oto jest, jedno z najbardziej osobistych wydawnictw TD w ich ogromnym dorobku muzycznym.